FANDOM


Autor: Kośka

"Wszystko jest inne"
Brak obrazka.jpg
Seria Opowieści Ducha
Narracja w trzeciej osobie
Główny bohater Jala
Miejsce akcji Igni-Nui
Autorzy Kośka
Długość: 2
 


  • Złota postać złożyła błyszczące w słońcu skrzydła. Czarna wojowniczka uśmiechnęła się ponuro. Dobrze wiedziały, że mogą nie ukończyć tej wyprawy. Ale trzeba było spróbować.
  • – A więc... Działajmy... – westchnęła Akaia.
  • Wszystkie trzy wolnym krokiem zbliżyły się do wejścia tunelu. Po jego prawej stronie wyryty został tekst w starodawnym języku. Nie musiały go czytać, żeby wiedzieć, że w środku nie jest bezpiecznie. Mimo to weszły do środka. Słabo widoczne skały przybierały kształty, które jakby mówiły "zawracaj, póki możesz".
  • Do ich uszu dobiegł cichy szmer. Venus z cichym brzdękiem wyjęła oba miecze. Światło dwóch ostrzy rozjaśniło wnętrze tunelu. Był jednak pusty. Mimo to wojowniczki ruszały się z miejsca, oczekując, że jednak coś się wydarzy. Jednak nic się nie zdarzyło. Trzymały się teraz blisko ścian, aby nikt nie mógł zajść ich od tyłu.
  • – Ad-na – mantra zabrzmiała, jakby mówiły jednym głosem.
  • Ich oczy okazały się widzieć więcej, niż początkowo im się zdawało...


  • Do pokoju weszły dwie osoby, trzymające na rękach bezwładne ciało wielkiego wojownika.
  • – Terrai... – szepnęła Jala.
  • – Nie chciałam... Ale kazała... – majaczyła Pani Ziemi.
  • To wystarczyło. Było oczywiste, że stało się coś złego i grupa się rozpadła. Jala poleciła zaopiekować się Terrai, a sama wyszła z pokoju, aby ułożyć sobie to wszystko. Skierowała się ku Zaciszu.
  • Szmer strumienia i szelest liści wydawał się szeptać, ale nie sposób było rozróżnić, co. Olfka usiadła na kamieniu i zamknęła oczy, opuszczając swoje ciało i szukając, czy w krainie umarłych znalazła się i... Niestety, jej najgorsze obawy sprawdziły się. Dusza Venus włóczyła się po szarych skałach tamtego świata. Nie chciała dłużej na to patrzeć, wróciła do świata żywych. Westchnęła, zamartwiając się.
  • W końcu rozwiązanie znalazło się samo. Jala zdjęła z szyi korale i wstała. Rozpoczęła taniec. Była znana ze swoich zdolności przyzywania, lecz uważała, że bez nawiązania kontaktu z duchem nie ma przywołania. W końcu udało się i poczuła obecność ducha Venus...
  • „Witaj” – rzekła dusza.
  • „Witaj, Venus. Powiedz, co się stało?”
  • „Chodzi o moją... śmierć? W jaskini okazało się tkwić coś jeszcze gorszego, niż początkowo przypuszczałam. Terrai i Akaia chciały ze mną zostać, ale gdyby nie przeżyły, nikt nie uratowałby się przed tym, co tam znalazłyśmy...” – tu nastąpiła cisza.
  • „Venus?”
  • „Tak?”
  • „Czy ty... Zostaniesz ze mną?”
  • „Cóż... Czy... Dokończysz to, co zaczęłam?” – to jedno zdanie zabrzmiało, jakby Venus pytała o rzecz niemożliwą.
  • „Tak... Dokończę...”
  • Venus uśmiechnęła się i zniknęła. W pierwszej chwili Jala miała krzyknąć, żeby zaczekała, ale po chwili uświadomiła sobie, że dusza Venus wchodzi w jej korale.


  • Trzeba jednak wspomnieć, co się stało wcześniej. Nie minęło przecież parę dni, ani miesiąc, ani nawet rok, ale... sześć lat. Ial i Dien stali się członkami Bractwa i radzili sobie sami, wręcz nie chcieli, żeby ktoś im pomagał. Była to jedna z rzeczy, których nie spodziewał się nikt w okolicy.
  • Jala również bardzo się zmieniła. Nie była już małą dziewczynką, ale dorastającą młodą kobietą. Bardzo wypiękniała, jak to często jej podobne dziewczęta, wydawała się teraz jeszcze szczuplejsza, choć tak na prawdę była po prostu wyższa. Jednak rzeczą, której nie spodziewał się nawet Vahiki były jej włosy. Nie ściemniały, ale zrobiły się niemal białe. Jeszcze dziwniejsze było to, że oczy jej pociemniały, zamiast pojaśnieć. Była jednak tym, kim była, a większość uważała, że zmieniła się na lepsze, tym bardziej, że nie straciła swojego charakteru, tak cenionego przez każdego, kto ją znał.


  • Jala cieszyła się z tego, co znalazła. Była tam, gdzie poprowadziła ją Venus, w owej jaskini. Nie znalazła tam ciała, ale wszystkie przedmioty, które miała przy sobie Pani Nieba. Jednak w jej rękach wszystko było inne. Miecz stał się lekki i wydawał się jej bardziej prosty, a drugie ostrze było jakby dłuższe i ostrzejsze.


  • Ial siedział na kamieniu i wpatrywał się w wodzie. Jala podeszła do niego wolnym krokiem.
  • – Witaj, ojcze – powiedział chłopiec.
  • – Jak się dowiedziałeś? – westchnęła.
  • – Co tu się dowiadywać? Matka za dużą wagę przykładała do Opowieści Krwi. Nietrudno było się domyślić, że skoro nie dotyczą krwi, to tak na prawdę to Opowieści Więzów Krwi. A od tego tylko krok, żeby pojąć, kto dał mi życie.
  • – To... prawda...
  • – Jak długo chciałyście to ukrywać? Czy choć przez chwilę pomyślałaś, co robisz? Wyszedł z tego pół-Kraahkan, pół-Olf, w dodatku mężczyzna z dwóch kobiet. Taki był twój zamiar, ojcze?
  • – Nie rozumiesz...
  • – Czego nie rozumiem?! – krzyknął. – Wszystko już wiem! Nie jestem taki, jak Dien, nie muszę tworzyć sobie historii, a później ją dopasowywać! Jak myślisz, wierzyłem, że jestem normalny?! Wierzyłem, że TO jest normalne!?! – krzyczał, spoglądając na swoje ręce i nogi. – Zachciało wam się eksperymentów z życiem!
  • – Uspokój się – powiedziała cicho.
  • – Niby dlaczego? To kolejny z twoich wspaniałych pomysłów? Powiem ci coś, gdybyś nie była moim ojcem, to może nie miałbym już z kim rozmawiać.


  • Jala żałowała, że przez te lata żyła jak zwykła Olfka. Zapomniała wielu technik, a wiele nie pasowało już do jej ciała i wymagało korekty. W dodatku nie rozumiała w ogóle, dlaczego wszystko wychodzi jej inaczej. Była jednak zwinniejsza i szybsza, więc cieszyła się, że nigdy nie jadła zbyt wiele.
  • Jasnowłosa ułożyła palce w Znak Ren-ne. Co prawda nigdy nie używała go często, ale jakże wielkie było jej zdziwienie, kiedy zamiast ledwo widocznego strumienia energii zobaczyła złotawą mgiełkę. Przypomniała sobie coś istotnego i przejechała palcami po swoich ramionach, mając nadzieję, że dobrze zrozumiała sytuację.
  • Spojrzała za siebie. Zobaczyła wielkie, białe skrzydła. Było jej nimi trudno poruszać, były inne, niż skrzydła Venus, ich ruchy były mocniejsze, ale i trudniej było nimi odpowiednio poruszać. Wydawało jej się, jakby ona i Venus w jakiś sposób się połączyły i była to Dusza Ciała.
  • Każda technika działała. Spróbowała nawet Oczu Ducha, ale i ta technika działała. Co prawda potrzebowała trochę czasu, żeby ją sobie przypomnieć, ale udało się, choć musiała oczywiście na chwilę zrezygnować z Duszy Ciała.
  • Nagle kantem oka dostrzegła czarną postać, otoczoną szarą mgłą. Straszny, zimny głos wysyczał jej imię. Wiedziała, że jest to jedna ze Zjaw. Musiała się jej pozbyć jak najszybciej, ale wiedziała, że bez Oczu Ducha nie będzie jej widzieć, ale i nie będzie mogła użyć żadnej innej techniki.
  • Żaden cios nic nie robił Zjawie, jedynie Jala czuła coraz większy chłód. Przypomniała sobie nagle przysłowie „kwaśne słodkim, zimne ciepłym”. Ułożyła palce obu rąk w Znak Ta-no i przeniosła całą energię do dłoni. Poczuła, jakby jej dłonie same zasysały energię z jej ciała, potrzebując wciąż więcej i więcej. Czuła, że opuszcza ją całe ciepło. Straciła przytomność...

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki