FANDOM


Autor: Kośka

"Pożegnanie Id-Kini"
Brak obrazka.jpg
Seria Opowieści Ducha
Narracja w trzeciej osobie
Główny bohater Jala, Ial
Miejsce akcji Igni-Nui
Autorzy Kośka
Długość: 2
 


  • Jala powoli otworzyła oczy. Leżała na łóżku, a obok stało kilku lekarzy.
  • – Obudziła się – odetchnął jeden z nich. – Odpoczywaj, proszę, jesteś w kiepskim stanie.
  • Białowłosa lekko pokręciła głową i powoli wstała, jak to kiedyś miała w zwyczaju. Spojrzeniem prosiła ich, żeby nie zadawali pytań, ale jeden z nich mimo to zapytał:
  • – Pani, dokąd idziesz?
  • – Nie nazywaj mnie tak. Przestałam być godna tego miana. Nie szukajcie mnie, bo im więcej będziecie szukać, tym trudniej będzie wam mnie znaleźć – powiedziała cicho, jakby znowu była tą Jalą sprzed lat.
  • Lekarze najwyraźniej uświadomili sobie, co chce zrobić i szybko wyciągnęli ku niej ręce, żeby ją zatrzymać. Ona jednak nie była taka sama, jak kiedyś. Szybko wybiła się w górę i lekko opadła tuż obok drzwi. Wszystko robiła tak samo lekko i delikatnie, jak kiedyś, ale jednak szybciej.
  • Kiedy była już niedaleko od bramy, usłyszała głos Vahikiego.
  • – Kochana, dokąd idziesz?
  • – Przepraszam... Dzisiaj zrozumiałam, że nie tutaj jest moje miejsce...
  • Wyciągnął ku niej rękę, jakby chciał ją zatrzymać. Ona jednak szybkim, choć lekkim biegiem zniknęła mu z oczu, w których pojawił się niewypowiedziany smutek. Smutek tak wielki, że nawet nie płakał, byłoby to za mało. Opuścił rękę i spuścił głowę. Nie widział, o co jej chodziło, ale widział, że gdyby mógł, nigdy by do tego nie dopuścił...


  • Jala usiadła na kamieniu przy jakiejś rzece. Skierowała dłonie w górę, trzymając je na wysokości łokci. Nad jej niezauważalnie drgającymi palcami pojawiła się delikatna mgiełka, która powoli przybierała jakiś realny kształt. Mały ptaszek miał już dziób i skrzydełka, brakowało mu jeszcze wyraźnych piórek. Dziewczyna podniosła ręce i poleciał do innych ptaków.
  • Białowłosa czuła, że nie jest ani tą samą osobą, którą była do niedawna, ani tą, którą była kilka lat temu. Była inna pod każdym względem. Słyszała, co mówi wiatr i widziała, dokąd biegnie światło. Odzywała się w niej druga część jej natury.
  • Nagle do jej uszu dobiegł szelest liści. Słyszała go doskonale, choć w rzeczywistości był bardzo cichy. Pomiędzy liśćmi dostrzegła coś ciemnego. Nie powiedziała jednak nic, tylko wstała i wolno dotknęła drzewa, patrząc w górę.
  • – Musiałaś mnie zauważyć, musiałaś! – mruknął z wyrzutem.
  • Ial zszedł z drzewa, wbijając pazury w korę. Spojrzała na niego, jakby zrobił coś złego.
  • – Co, nie można już sobie chodzić po drzewach?
  • Jala czuła, że kieruje nim mimo wszystko przywiązanie do niej jako do jedynego opiekuna. Westchnęła cicho i wolno poszła dalej, słysząc za sobą jego kroki.
  • – Czego właściwie szukasz? – spytał chłopiec, kiedy był już pewien, że jego zamiary stały się jasne.
  • – Skupionych wad, zebranych z naszego świata... Które pozwalały mu być niemal idealnym... Do czasu...
  • – Ale... Jeśli się usunie te wady, to świat może przestać istnieć, prawda?
  • – Dlatego trzeba je unieszkodliwić, nie zniszczyć...
  • Ial na chwilę zatrzymał się spojrzał za siebie. Nasłuchiwał przez chwilę, po czym dołączył do Jali, która zdawała się niczego nie zauważyć.


  • Przed jaskinią leżał wielki stwór, pokryty zielonymi łuskami. Wyszli zza drzew, oczekując ataku. Bestia przez chwilę nadal leżała jak martwa, a po chwili skoczyła z tak ogromną szybkością, że wydawało się, że w powietrzu jest ich przynajmniej pięć.
  • Jala uniosła dłonie, pośpiesznie tkając tarczę, Ial jednak skierował tylko dłoń w górę. Liście zaczęły spadać z drzew i kierowały się do niego. Szybko wirujące gałązki, liście i piach kroiły lepiej, niż jakikolwiek nóż. Trafił. W tym momencie oboje zauważyli, że tylko część zarysów zostawia dodatkowo czerwony ślad.
  • Białowłosa uczyniła rękami szybki ruch i w jej dłoniach pojawiły się dwa sztylety. Energia ciała i duszy migotała i mieniła się kolorami tęczy. Odczekała chwilę, przyjmując ciosy na tarczę. Nagle lekko poruszyła uchem, słysząc, że chwila jest odpowiednia i zadała perfekcyjne cięcie. Tym razem nie trafiła iluzji, lecz oryginał. Stwór padł na ziemię.
  • Droga była wolna. Teraz sztylety przemieniły się w swego rodzaju pochodnię. Na ścianach jaskini widniało wiele znaków, zapisanych w niezrozumiałych językach, a obok malowidła, przedstawiające bezkształtne istoty, wykonujące czynności, których nie nazywa żadna mowa. Bez wątpienia to było właśnie to miejsce.
  • Ial spojrzał na ścianę z powątpiewaniem. Dotknął lekko wypukłych znaków. Poczuł, jak odpychają od siebie jego palce, zamiast uginać się lub deformować. Był pewien, że siła, która jest gdzieś tam dociera aż tutaj. Poszli korytarzem, sprawdzając symbole na ścianach. W końcu dotarli do miejsca, w którym korytarz się kończył.
  • Jala sprawdziła symbole, cofnęła palce jak oparzona. Znaki wypłynęły ze ściany i uderzyły w ścianę z naprzeciwka, naruszając tamtejsze znaki, przez co już się nie cofnęły. Wiedziała, że to tylko niewielka cząstka tej siły... Ial pomyślał chwilę. Przeszedł pod kolumną znaków i silnie nacisnął jej bok. Nowa kolumna uderzyła w ścianę ogromną siłą. Siła dwóch pchających się nawzajem kolumn znaków zrobiły dziurę w ścianie. Białowłosa uśmiechnęła się szczerze.
  • Wewnątrz komnaty znajdowało się coś, czego jeszcze nie widzieli mieszkańcy Igni-Nui. W powietrzu tkwiła idealnie czarna materia, wchłaniająca wszystko, co było wokół.
  • – To jak mamy ją zniszczyć? – zapytał Ial, cofając się, aby Jala usłyszała.
  • – Nie wiem...
  • Zza siebie usłyszeli odgłos kroków. Odwrócili się i zobaczyli zdyszaną Dien, która, gdy tylko zobaczyła czarną kulę, otworzyła oczy ze zdumienia.
  • – Co to jest? – zapytała przestraszona.
  • – To jest Chaos – rzekła Jala bardzo poważnym głosem. – Siła, która łamie wszelkie prawa, które rządzą tym światem.
  • – A co to jest, to czarne?
  • – To jest... „Dziura”. Materia zagęszczona tak, że wciąga w siebie nawet siebie samą.
  • Dien zastanowiła się. Spojrzała na „dziurę” i z powątpiewaniem w głosie zapytała:
  • – Więc skąd się wzięła, skoro ściany nie są uszkodzone?
  • Ial otworzył szeroko oczy, jakby doznał olśnienia.
  • – Oczywiście! Łamie wszelkie prawa, więc tutaj łamie je do tego stopnia, że to nie jest materia zagęszczona tylko rozrzedzona! – mówiąc to wszedł do komnaty i poddał się sile działania „dziury”.
  • Okazało się to słuszne. Kiedy tylko chłopiec wszedł w to właśnie miejsce, „dziura” zniknęła. Czuł jednak, jak krew w nim płynie odwrotnie, a serce bije całkowicie bez rytmu. Wyciągnął rękę w geście pochłonięcia. Oczywiście zamiast tego jego siły wydostały się z ciała. Jego zagęszczona energia miast wzmocnić, wchłonęła Chaos. Zadowolony wykonał Znak Ren-ne, pochłaniając wciąż dziwnie zachowującą się energię.
  • – Jak mówiłem... Logika to potęga – uśmiechnął się z zadowoleniem.
  • – Ty... – Dien nie wiedziała, czy się cieszyć, czy rozpaczać. – Ty ją... Wchłonąłeś?
  • – A co? Znasz lepszy sposób? – zaśmiał się. – Jako energia nie może nic zrobić bez mojej wiedzy.
  • – Ale na logikę... – Jala patrzyła przed siebie, jakby straciła wzrok – tę zasadę też łamie...
  • Na twarzy chłopca pojawiła się mieszanka skrajnego zdziwienia i niedowierzania...

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki